poniedziałek, 22 stycznia 2018

Czekoladowe trufelki z fasoli

Nowy tydzień - nowe szanse, może tym razem na dodaniu Fit Poniedziałku się nie skończy... ;) W tamtym tygodniu poległam, przyznaję się bez bicia... plany były ambitne a wyszło jak wyszło no nic nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem trzeba wziąć się w garść i z podniesionym czołem w ten zimowy początek tygodnia powiedzieć sobie dasz radę! W tym tygodniu to już na pewno ogarniesz te trzy przepisy na bloga! ;) Dość motywacyjnej paplaniny przejdźmy do konkretów, bo jak wiadomo nikt nie ma godziny na czytanie o trufelkach.
Trufelki z fasoli zareklamował mi dość dawno temu mój brat (Piernik Bartek z jego przepisu), który jako łasuch pierwszej klasy musiał przechodzić niezłe katorgi gdy postanowił ograniczyć spożywanie konwencjonalnych niezdrowych słodyczy. Bartek jak każdy Polak znalazł obejście dla zaistniałej sytuacji i rozlubował się w Fit Słodyczach i stąd przepis na trufelki. Oczywiście ja podchwyciłam pomysł do wykorzystania na Fit Poniedziałek i tak oto są! Trufelki z fasoli! Musicie spróbować koniecznie, bo są naprawdę pyszne rozochocona trufelkami jestem pewna, że jest niedługo wypróbuję przepis na fasolowe brownie! :)

Składniki:
1 puszka czerwonej fasoli 400g
50g cukru trzcinowego lub kokosowego
35g miodu
35g ciemnego niesłodzonego kakao

dodatkowo ciemne kakao lub wiórki kokosowe do obtoczenia

Fasolę przepłukać, oddcedzić. Zmiksować na gładką masę razem z miodem, cukrem i kakao.
Zwilżonymi dłońmi uformować niewielkie kuleczki, wstawić na 15 minut do lodówki, po tym czasie trufle obtoczyć w ciemnym kakao lub wiórkach kokosowych.

Rada: jeśli chcemy wzbogacić nasze trufelki może pokusić się o dodanie do środka np. migdała lub orzecha laskowego.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Quinoa z warzywami

Witaj Fit Poniedziałku! Jak miło jest Cię tutaj
wreszcie gościć po tych wszystkich pokarmowych grzechach w postaci tłuszczyku, cukru i itp.! ;) Dzisiaj na stół wjeżdża lekka quinoa z warzywami, którą wyczarowałam w swojej kuchni z potrzeby jakiegoś fajnego dodatku do ryby przygotowywanej w tenże sposób. Quinoa z warzywami to nie jest przepis górnolotnych wyżyn kulinarnych niemniej jednak gdyby komuś przejadł się ryż, ziemniaki, makaron lub kasza warto sobie coś niecoś w tej materii urozmaicić i stąd mój przepis! ;) Swoją drogą w taki sam sposób można również przygotować wcześniej wspomniany przeze mnie ryż, makaron czy wszelkiego rodzaju kasze - przepis inspiracja ot co! ;) Przygotowana w ten sposób quinoa świetnie sprawdzi się również jako samodzielne danie do pracy lub na ciepłą kolację. Polecam! :)

Składniki:
1 szklanka quinoa
2 szklanki wody do ugotowania quinoi
1 listek laurowy
1 opakowanie warzyw na patelnię bez ziemniaków - u mnie bardzo fajna mieszanka z @lidla z młodym groszkiem i cukinią
sól, pieprz, suszony czosnek, słodka papryka, zioła prowansalskie, odrobina pieprzu cayenne


Quinoa przepłukać kilkakrotnie w zimnej wodzie aż podczas płukania woda nie będzie mętnieć.
Przełożyć do garnuszka i zalać zimną wodą. Dodać szczyptę soli i 1 listek laurowy.
Gotować od czasu do czasu mieszając do momentu aż quinoa wchłonie całą wodę. Wtedy wyłączyć gaz, przykryć i odstawić.
Na patelni na łyże oliwy podsmażyć warzywa tak aby pozostały jeszcze jędrne i chrupkie, dodać quinoa oraz przyprawy, wszystko przesmażyć razem około 1 minuty.
Podawać na gorąco jako dodatek do potraw lub samodzielny posiłek.

piątek, 12 stycznia 2018

Domowy Wafel Moniki - najlepszy i najprostszy!

Nie tak miałam zacząć blogowanie w tym roku ale wyszło jak wyszło... ;) Miało być od poniedziałku
pełną parą z fit przepisem na Fit Poniedziałek a jest ospale i powolnie, bo dopadł nas już Słodki Piątek! ;) Mimo życia w ciągłym niedoczasie nie daję za wygraną i jak to mówią poprawiam koronę i dziarskim krokiem idę do przodu! Nie wiedziałam, że przy tak deficytowym towarze jakim jest w moim życiu teraz czas będę mówić o blogowaniu jak o zabieraniu się do ćwiczeń z Ewą Chodakowską... ;) No ale nic to każda młoda mama cierpi na to samo - chyba, że jest Księżną Kate i ma sztab opiekunek i piastunek do swojej dyspozycji... Księżną Kate nie jestem więc zadzieram rękawy i piszę dzisiejszy wpis!
Wpis wyjątkowo słodki, wyjątkowo prosty i po prostu wyjątkowo wyjątkowy! Przepis jak sama tytułowa nazwa wskazuje dzisiaj jest od Moniki - któż to Monika? Monika to bratowa naszego przyjaciela Artura, u którego właśnie po raz pierwszy jadłam wafla a w zasadzie to zjadłam tyle ile było na talerzu! Był tak dobry, że nie umiałam się opanować i z każdym ostatnim kęsem sięgałam po następny!
W swoim kulinarnym życiu nadgoniłam już nieco temat domowych wafli więc z pełnym przekonaniem mogę napisać, że wafel z tego przepisu bije całą resztę na głowę i zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce! Po tylu słowach pochwał nie macie innego wyjścia jak zaopatrzyć się w składniki i zrobić go do weekendowej kawki by bez 'słodyczowego' głodu pełni sił i chęci wkroczyć w Fit Poniedziałek, który obiecuję Wam nareszcie wznowię... ;)

Składniki:
1 opakowanie wafli tortowych
1 kostka margaryny lub masła
niepełna szklanka cukru (3/4)
nieco mniej niż pół szklanki wody
2 szklanki mleka w proszku
1 łyżeczka kakao

Margarynę, cukier, cukier wanilinowy oraz wodę zagotować.
Przestudzić. Dodać przesiane mleko w proszku (ja przesiewam masa jest wtedy bardziej puszysta - ale można ten krok pominąć). Zmiksować wszystko razem.
Na pierwszą taflę wafla wyłożyć cztery łyżki kremu, rozsmarować równomiernie. Przycisnąć kolejnym waflem, na który rozsmarować kolejne 4 łyżki kremu.
Do pozostałęgo kremu dodać łyżeczkę ciemnego kakao i dokładnie wymieszać.
Ciemny krem rozsmarować na kolejnej warstwie wafla, przykryć kolejnym waflem i znów przesmarować kremem.

niedziela, 31 grudnia 2017

Mój Cezar

Ten przepis to wariacja na temat sałatki Cezar
Karola Okrasy, z której wariacją spotkałam się u autorki bloga Smaki na Talerzu, to dość skomplikowane ale prościej mówiąc Mój Cezar i tyle :) Sałatkę przygotowałam przy okazji wizyty mojej kochanej rodzinki, która miała miejsce kilka tygodni temu. Nie byłabym sobą gdybym nie ugościła ich jakimiś przysmakami spod mojej ręki. Uwielbiam karmić moich bliskich oraz wszystkich, którzy wpadają do nas na krótsze lub dłuższe wizyty - po prostu sprawia mi to największą frajdę w życiu gdy widzę, że ludzie jedzą i to co przygotowałam im wkładając w to całe serducho smakuje im i sprawia, że ich dzień staje się lepszy - smaczniejszy... ;) Cezar w tym wydaniu to naprawdę prosty przysmak, który zrobimy bardzo szybko a nasycimy sporą gromadkę gości czyniąc na ich twarzach zachwyt i rozsmakowanie myślę, że w okresie zbliżającego się biesiadowania niejednej pani domu ten przepis spadnie z nieba... ;) Zapraszam na Cezara... ;)

Składniki:

2 mini sałaty rzymskie
2 kiście pomidorków cherry
4 pojedyncze (małe) piersi z kurczaka + słodka papryka, sól, pieprz, suszony czosnek, curry (duża szczypta)
1 opakowanie chipsów chlebowych typu bake rolls - można pominąć i przygotować swoje grzanki

Sos:
1 szklanka majonezu
1/2 szklanki jogurtu greckiego lub kwaśnej gęstej śmietany
2 ząbki czosnku
pieprz, sól, cukier do smaku

Piersi z kurczaka natrzeć przyprawami i wstawić do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika przykryte folia aluminiową, po 20 minutach ściągnąć folię, dopiec jeszcze 10 minut - wyjąć z pieca przestudzić.
Sałatę umyć, osuszyć, porwać na mniejsze kawałki - wrzucić do miski.
Pomidorki umyć, pokroić na ćwiartki (zostawić kilka do dekoracji na wierz pozostałe dodać do sałaty.
Przestudzone piersi pokroić w plasterki, odłożyć 10 plasterków, resztę wrzucić do sałaty i wymieszać.
Czosnek przepuścić przez praskę, rozetrzeć z odrobiną soli aby puścił sok - dodać majonez, wymieszać, dodać jogurt, cukier i pieprz do smaku. Całość dobrze wymieszać, dodać do sałaty wymieszać.
Na wierzch ułożyć plasterki kurczaka, pomidorki, na całość pokruszyć chipsy chlebowe.
Podawać od razu.

niedziela, 24 grudnia 2017

Życzenia Świąteczne dla czytelników Gotuj Się Do Gotowania

Wszystkim gotującym się do gotowania życzę
wspaniałych Świąt Bożego Narodzenia spędzonych w gronie najbliższych, aby radość z narodzin Zbawiciela wypełniła Wasze serca i zagościła w Waszych domach na cały 2018 rok! 💚😊💚 Wesołych Świąt Kochani!

czwartek, 21 grudnia 2017

Schab ze śliwką

Schab ze śliwką, dostojne mięso, które w towarzystwie odświętnych dodatków spokojnie może królować na świątecznym stole jako gwiazda obiadu. Taki schab to wspaniała rzecz zrobimy ją wcześniej będzie grzecznie leżakować w przyprawach w lodówce po to aby w czasie gdy goście otrzepują już śnieg ze swoich butów na progu naszego domu wstawić go do piekarnika by dumnie się upiekł! Jest też druga opcja jeszcze bardziej sprytna wstawić go do pieca dużo wcześniej, upiec, przestudzić, pokroić w plastry i czekać aby podgrzać go wraz z sosem gdy goście czekają już przy stole spragnieni świątecznej strawy! :) Ale zanim rozsmakujemy się w naszym dostojnym schabie czas na przepis! :)

Składniki:
1kg schabu
200g suszonych śliwek
marynata do schabu po staropolsku (KAMIS)
albo 1 łyżeczka soli, 1 łyżka majeranku, 1 łyżeczka suszonego czosnku, 1/2 łyżeczki świeżo zmielonego  pieprzu, szczypta cukru)

W mięsie długim ostrym nożem zrobić wzdłuż dziurę na wylot, aby dziura była odpowiednio szeroka po nacięciu nożem można ją poprawić np. trzonkiem od drewnianej łyżki. W dziurę ciasno wciskać śliwki tak aby cała długość mięsa została nafaszerowana śliwkami. 
Mięso natrzeć marynatą lub samodzielnie wykonaną mieszanką przypraw. Włożyć do naczynia żaroodpornego i wstawić do lodówki na kilka godzin a najlepiej to na noc.
Następnego dnia wstawić schab do zimnego piekarnika, ustawić temperaturę na 190stopni i piec 60minut od czasu pojawienia się bąbelków w naczyniu (mięso puści wodę i tłuszcz, który zacznie się gotować).
Po tym czasie mięso wyjąć z pieca lekko przestudzić (wtedy się lepiej kroi).
A z wytopionego tłuszczu zrobić sos - esencję powstałą podczas pieczenia rozrzedzić wodą aby nie była za słona, zaciągnąć odrobiną mąki i wody.
Schab pokroić w plastry, ułożyć na półmisku, polać sosem. Podawać z ulubionymi dodatkami, dla mnie najlepiej smakuje z pieczonymi ziemniakami i sałatką z roszponki.

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Pierogi z kwaśną kapustą i kaszą gryczaną

Pierogi uwielbiam! Od niedawna mogę powiedzieć, że wszystkie! Bo nawet ruskie przypadły mi do gustu... :) Dzisiaj jednak będzie o pierogach, które poznałam za sprawą przeprowadzki na drugi koniec Polski... ;) Właśnie na Podkarpaciu za sprawą tego, że kapusta i kasze wszelkiej maści trzymają się tutaj mocno rozsmakowałam się w nich ogromnie i właśnie z takimi składnikami moja teściowa robi pierogi, które stały się jednymi z moich ulubionych. Oczywiście jako doświadczona kucharka ona robi to na tzw. 'oko' ja natomiast metodą prób i błędów wypracowałam swoje proporcje, które prezentuję Wam poniżej :)

Składniki:

Ciasto na pierogi z dwóch i pół szklanki mąki (przepis tutaj klik)

Farsz:
20dag kwaśnej kapusty kiszonej
dwie solidne garści suszonych grzybów leśnych
1 woreczek - 100g ugotowanej kaszy gryczanej - ważne aby ją nieco przegotować nie powinna być sypka wtedy nasz farsz nie będzie chciał współpracować lepiej pierogów
1 średnia cebula biała
sól, pieprz do smaku

Grzyby namoczyć najlepiej na kilka godzin/noc a następnie w niewielkiej ilości wody ugotować, odcedzić.
Kapustę ugotować do miękkości, odcisnąć, przestudzić i drobno posiekać.
Na patelni rozgrzać tłuszcz, wrzucić posiekaną drobno cebulę, zeszklić dodać posiekaną kapustę i grzyby, całość przesmażyć dodać ugotowaną kaszę, wymieszać, doprawić do smaku solą i pieprzem.
Gdy farsz przestygnie formować w dłoniach kulki wielkości orzecha a następnie lepić pierogi.
Pierogi wrzucać na wrzącą wodę wcześniej lekko posoloną. Gotować do wypłynięcia, odcedzić omaścić cebulką, najlepiej usmażoną na oleju lnianym (wtedy będzie już podkarpacko do kwadratu! - olej lniany nie tłoczony na zimno gdyby ktoś chciał już mnie hejtować, że tak bezczeszczę dobro natury! ;)

piątek, 15 grudnia 2017

Piernik z powidłami 'Bartek'

Przedświąteczny czas rządzi się swoimi prawami dlatego też do Bożego Narodzenia zawieszone są Fit Poniedziałki ;)) na nie przyjdzie pora po Nowym Roku... ;) Teraz bezkarnie na blogu będzie panować słodkie szaleństwo a to za sprawą tego, że w poprzednim roku szalałam w kuchni na słodko i naprodukowałam kilka całkiem niezłych przepisów, którymi chciałam się z Wami podzielić. Przepis na ten piernik jak sama nazwa wskazuje mam od Bartka. Kto to jest Bartek? Mój Kochany starszy brat, który jest największym łasuchem w naszej rodzinie a przy okazji chyba jednym męskim egzemplarzem lubiącym piec ciasta... :) Przepis na ten piernik to tak naprawdę spuścizna zeszytowa mojej Kochanej Mamy ale to właśnie Bartek przepis ocalił od zapomnienia i skrzętnie przemycił go do swojej kuchni. Piernik z tego przepisu to wg mnie najlepsze ciasto piernikowe jakie kiedykolwiek jadłam, wspaniale wilgotny, aromatyczny, cudownie delikatny po prostu IDEAŁ! Pamiętam, że w moim domu królował pod dwie postaciami 1. zwyczajny po prostu upieczony placek oraz 2. odświętny przełożony kremem grysikowym, który w smaku za sprawą olejku migdałowego przypominał masę z marcepanem. Wszystkie mordki lubiące słodkie smaki zapraszam do wypróbowania najlepszego piernika na świecie!

Składniki: (na standardową podłużną dużą blaszkę ok. 38x34cm)
4 szklanki mąki
1 kostka margaryny lub masła
2 szklanki cukru
2 jajka
1 słoik powideł śliwkowych
3-4 łyżeczki gorzkiego kakao
2 opakowania przyprawy do piernika
2 szklanki mleka
2 łyżeczki sody

Krem:
3 szkl mleka
6 dużych łyżek kaszy manny
1/2 szkl cukru
1 kostka masła/margaryny
1 łyżeczka olejku migdałowego

Ciasto:
Margarynę roztopić i ostudzić.
Mąkę przesiać.
Jaja ubić na puch z cukrem i przyprawą piernikową.
Stopniowo dodawać pozostałe składniki dokładnie ucierając.
Gotowe ciasto wylać do  natłuszczonej i wysypanej bułką tartą formy. Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku 50-60minut.
Ostudzone ciasto przekroić wzdłuż na pół.

Krem: 
Margarynę utrzeć na puch z cukrem pudrem.
Łyżka po łyżce stale ucierając dodawać ugotowany grysik oraz olejek migdałowy.

Przekrojonego placka przełożyć kremem, polać czekoladą. Schłodzić.

środa, 13 grudnia 2017

Śledź po kaszubsku

Śledzie w moim rodzinnym domu to podstawa Wigilijnego stołu, odkąd stałam się obywatelką Pogórza mój Wigilijny stół wygląda zgoła odmiennie niemniej jednak muszę stwierdzić, że równie smacznie. Wracając do śledziowego wątku mimo, że moje Podkarpackie Wigilie upływają w pełnej kulturze tutejszych smaków rok rocznie przemycam na Wigilijną Wieczerzę jeden Pomorski akcent i jest nim właśnie poczciwy i cudowny śledź! Tak było również w poprzednim roku 2016 gdy podczas suto zastawionego stołu wszystkim co ultratradycyjne i ultrapodkarpackie postanowiłam wnieść lekki powiew Bałtyckiej bryzy i przygotować śledzie po kaszubsku. Przepis znalazłam u Smacznej Pyzy i powiem Wam jedno jest uzależniający! Po prostu genialny! Idealny! Ochów i achów mogłabym mnożyć! Odkąd zrobiłam go po raz pierwszy to moje ulubione śledzie, których miejsce numer jeden stanowiły dotychczas śledzie łowickie. Jeśli u Was w domach tak jak w moim Pomorskim domku śledzie trzymają się mocno musicie zrobić je koniecznie a tych z Podkarpackimi korzeniami serdecznie zachęcam by wśród kapusty z grochem, barszczu z grzybami oraz pierogów z kaszą jaglaną wrzucili na ząb choć małą porcyjkę śledzika... ;)

Składniki:

6-8 solonych filetów śledziowych

Marynata:
300ml wody
150ml octu 10%
3 łyżki cukru
2 liście laurowe
4 kulki ziela angielskiego

Duszone warzywa:
80ml oleju rzepakowego
3-4 średnie cebule
6 suszonych śliwek
1/2 łyżeczki ziarenek gorczycy
2 liście laurowe
4 kulki ziela angielskiego
2-3 łyżki koncentratu pomidorowego
1/3 łyżeczki pieprzu ziołowego
1 łyżeczka majeranku
około połowa zalewy ze śledzi
sól do smaku (ewentualnie, bo śledzie są dość słone)

Marynata:
Zagotować wodę z cukrem i przyprawami dodać ocet. Przestudzić. Filety ułożyć w pojemniku zalać zimną marynatą zostawić na minimum 24godziny może być nawet 2-3dni następnie śledzie odsączyć z marynaty, pokroić w centymetrowe kawałki

Farsz:
Cebulę pokroić w piórka wrzucić na niezbyt rozgrzany olej wraz z pokrojonymi w paseczki śliwkami, smażyć powoli aż się lekko zeszkli. Ważne by nie przysmażyć cebuli zbyt prędko musi się powoli dusić i mięknąć.
Dodać gorczycę, ziele oraz liście laurowe, wymieszać dodać koncentrat. Przesmażyć, dodać mniej więcej połowę marynaty ze śledzi. Doprawić do smaku majerankiem, pieprzem ziołowym i ewentualnie  odrobiną soli. Całość poddusić jeszcze kilka minut. Odstawić do wystygnięcia
Śledzie i duszoną cebulę układać warstwami w taki sposób aby wierzchnią część stanowiła cebula.

Potrawa wbrew pozorom nie jest pracochłonna zwłaszcza , że tak naprawdę całą robotę stanowi jedynie cebulowy farsz ;)

Zróbcie koniecznie!

Ps. Po zdjęciu widać, że nie było łatwo zrobić zdjęcie tym małym pysznościom! Znikały ze słoja w oka mgnieniu, dosłownie rzutem na taśmę udało mi się je wtedy uwiecznić ;)

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Owsianka piernikowa

Mimo, że zarzekałam się, że Fit Poniedziałek

dopiero po Nowym Roku udało mi się stworzyć całkiem sensowy przedświąteczny fit przepis śniadaniowy, którym 'na gorąco' dzielę się z Wami! :) Taka owsianka niby nic a przepyszna, rozgrzewająca no i do tego cudownie piernikowa jak dla mnie strzał w 10 wśród przedświątecznych pozycji śniadaniowych dla wszystkich fanów korzennych klimatów i owsianek na śniadanie polecam serdecznie! :)


Składniki: (1 porcja)
5 łyżek płatków owsianych/orkiszowych - po prostu takich jakie lubimy najbardziej
1 szklanka wody/mleka/mleka roślinnego
1/2 obranego jabłka
1 łyżeczka przyprawy do piernika
1 łyżka podprażonych migdałów i płatków migdałowych
2-3 kostki gorzkiej czekolady (posiekanej)

W rondelku zagotować wodę, dodać płatki i przyprawę do piernika, gotować 3-4 minuty często mieszając.
Jabłko zetrzeć na tarce o grubych oczkach, dodać do ugotowanych płatków, wymieszać.
Przełożyć do miseczki, posypać posiekaną czekoladą i podprażonymi orzechami.
Dla łasuchów nie bojących się wysokiego ig polać łyżką miodu.

Printfriendly